Wieś rozciąga się na południowy-wschód od Łańcuta, w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Od południa i zachodu graniczy z Wysoką, od wschodu z Głuchowem i Kosiną, a od północy ze wspomnianym wyżej Łańcutem. Zabudowa Soniny skupia się w dolinie rzeki Sawa.
Najlepszy dojazd umożliwiają: droga krajowa nr 881 z Łańcuta do Kańczugi oraz lokalna droga z Wysokiej.

Historia

Poprzednie nazwy miejscowości: Schonerwalt, Sanyna, Szanyna. Wieś lokalna zapewne w II połowie XIV wieku przez Ottona z Pilczy, dziedzica dystryktu łańcuckiego. Po raz pierwszy wzmiankowana w dokumencie kardynała legata Dymitra z 1384 roku pod nazwą Schonerwalt. Sonina nieprzerwanie wchodziła w skład włości łańcuckiej. Kolejno jej właścicielami byli Pileccy z Łańcuta, Stadniccy, następnie Lubomirscy, a na koniec rodzina Potockich.

 

Zabytki

Kościół parafialny pw. św Jana Chrzciciela
Usytuowany w środku wsi, obok nowej szkoły. Wybudowany w latach 1988-1991 według projektu Jana Bulsza i Władysława Jagiełły.

Kościół filialny pw. św. Jana Chrzciciela
Usytuowany w zakolu Sawy, na niewielkim wzniesieniu, w nieznacznej odległości od głównej wiejskiej drogi. Obecnie od strony wspomnianej drogi przesłania go współczesny budynek szkolny.

Pierwszy kościół w Soninie wybudowano w 1469 roku. Został on spalony przez Tatarów. Obecnie istniejącą świątynię wzniesiono 2. poł. XVII wieku. Wielokrotnie przebudowany i remontowany. Ważniejsze prace miały miejsce w latach: 1854, 1892 1893 (podwyższenie sklepienia, dobudowa zakrystii i kaplicy), 1922-1923 (budowa nowej wieży), 1932, 1947, 1967.

Jest to świątynia orientowana, drewniana, konstrukcji zrębowej, oszalowana deskami. Korpus prostokątny, zamknięty trójbocznym prezbiterium. Od zachodu wieża, a od północy przylega kaplica Ogrójca (z osobnym wejściem) i zakrystia.

Wnętrze przesklepione kolebką pozorną, podzielone na trzy nawy parami słupów. Wyposażenie wnętrza z okresu XVII-XIX wieku. Ołtarz główny z 3. ćw. XVII, w polu główny obraz Chrzest Chrystusa z tegoż okresu. Dwa ołtarze boczne: pierwszy wczesnobarokowy z późniejszymi uzupełnieniami, drugi Eklektyczny z XIX wieku.

Wokół kościoła pozostałości obwarowań ziemnych tzw. Twierdzy chłopskiej, wykorzystującej naturalne ukształtowanie terenu.

Kapliczki
Jedna z nich znajduje się w centrum wsi. Murowana z cegły, otynkowana, dwukondygnacyjna, słupowa, ufundowana w XIX wieku przez rodzinę Długoszów. Inna pw. św. Sebastiana, wybudowana w 1907 roku przez rodzinę Welców, murowana z cegły, neogotycka, znajduje się przy "gościńcu kańczudzkim".

Budynki mieszkalne
W Soninie znajduje się sporo budynków murowanych, powstałych na przełomie XIX i XX wieku, ozdobionych detalem architektonicznym. Przykłady to domy nr: 52, 368, 490, 234, 371, 490.

Upadek młyna w Soninie
Przez długie lata nieźle wiodło się sonińskim młynarzom. Staw przymłyński zasilony przez Sawę był pełen wody, a i chętnych do mielenia zboża nie brakowało.
Zbliżały się święta Wielkiejnocy i roboty we młynie było w bród. Chętnych do mienia nie brakowało, dzień do roboty wydawał się za krótki. Dopiero w Wielki Czwartek z wieczora młynarz zakończył pracę, czas był najważniejszy, bowiem Wielkotygodniowe nabożeństwa trwały i do kościoła iść należało, a nie we młynie ślęczeć. Nazajutrz, rano właściciel z młynarczykiem posprzątali jeszcze co trzeba i zamierzali iść do domu, kiedy to pod młyn podjechała spóźniona fura. Byli to Cyganie.

Na nic się zdały błagania Cygana i jego żony. Młynarz za nic w świecie nie chciał uruchomić młyna. Zamknął młyńskie wrota, aż zazgrzytały zawiasy. Założył na nie skobel i zawiesił kłódkę. Odprawił Romanów i poszedł do swojej chałupy.

Ale odtąd coś z młynem zaczęło się dziać niedobrego. Niedługo potem burza rozpętała się nad okolicą i woda w stawie przymłyńskim się nie zmieściła. Zerwała groblę i połamała młyńskie koło. Właściciel naprawił szkody ale okazało się, że jakieś szkaradne robactwo do młyna wlazło, tak że wstręt był tam wchodzić, bo wszędzie to paskudztwo chodziło. No i ludziska, jak niegdyś tłumnie garnęli się do młyna, tak teraz omijali go z dala. Szeptano, że ową klęskę sprowadzili Cyganie. I to ich sprawka, bo z zemsty mieli na grobli zakopać świński ryj, rozlać nieco srebra i zaklęciami klęskę na młynarza sprowadzić. Bo jak świnia ryjem w ziemi ryje, tak burzliwe wody rozryły groblę. A jak rtęć rozlana po podłodze rozpływa się tak wody stawy rozpłynęły się, a robactwo rozlazło się po młynie. Odtąd młyn nieruchomy został, w coraz większą ruinę popadał, aż w końcu upadł zupełnie i rozebrano go. Zostało po nim tylko miejsce, które jedni Świńskim Ryłem, a inni Ogonem nazywają.
(według Z. Trześniowski, Didko spod kamiennego mostu, Rzeszów 1999.)

 

Warto zajrzeć:
sonina.przemyska.pl